Kierowcy idą do sądu, by nie stracić prawa jazdy.
Zamieszczono: 2009/07/14, Patryk Gust
Niektórzy kierowcy przyłapani na na
wykroczeniach drogowych odwołują się do sądu tylko po to, aby odwlec dopisanie
im punktów karnych, które spowodują utratę prawa jazdy.
Kierowcy
kalkulują. Jeśli wiedzą, że za kilka dni z ich rejestru wymazanych
zostanie kilka najstarszych punktów karnych, wolą się odwołać do sądu, bo to
chroni ich przed utratą prawa jazdy. Zanim zapadnie prawomocny wyrok, ich konto
karne ulegnie pomniejszeniu. Punkty usuwa się z ewidencji kierowcy po
upływie roku od daty popełnienia wykroczenia. Inna grupa kierowców to ci,
którzy nie mogą liczyć na szybkie wymazanie kar z ewidencji (bo ostatnie
wykroczenie popełnili niedawno), a ukaranie ich kolejnymi punktami spowoduje,
że przekroczą limit - w zależności od stażu kierowcy 20 lub 24 punktów - I
stracą uprawnienia. Odmawiają więc przyjęcia mandatu karnego I sprawa wędruje
do sądu.
Do czasu wydania prawomocnego
wyroku punkty karne funkcjonują w ewidencji jako „zawieszone".
Zainteresowani
zgłaszają się w tym czasie do wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego, licząc, że
po odbyciu szkolenia z ich konta zostanie skreślonych sześć starych
punktów karnych. Na miejscu dowiadują się, że to niemożliwe. Policja sumuje bowiem punkty stare i
zawieszone. Jeśli przekraczają
dopuszczalny limit, odmawia wydania zaświadczenia o ukończeniu kursu.
Twierdzi,
że to wynika wprost z przepisów prawa o ruchu drogowym stanowiącym, że do
szkolenia może przystąpić tylko osoba, która nie przekroczyła dozwolonego
limitu punktów karnych.
- Te punkty, choć są w zawieszeniu do czasu prawomocnego orzeczenia sądowego, traktuje się jako obciążające konto kierowcy. Dopiero prawomocny wyrok uniewinniający kierowcę powoduje, że punkty są anulowane z rejestru - wyjaśnia sierżant sztabowy Mariusz Cieślak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Przyznaje, że w szkoleniach,
które prowadzi, w każdej 20- osobowej grupie są średnio dwie - trzy osoby,
które z tych właśnie motywów zapisują się na kurs.
Sami kierowcy uważają, że
postępowanie policji jest niekonstytucyjne, bo łamie zasadę domniemania
niewinności. Zapowiadają utworzenie specjalnego stowarzyszenia, które
przygotuje zmianę przepisów prawa o ruchu drogowym I zaskarżenie go do
Trybunału Konstytucyjnego.
- Robert Horbaczewski


