Resort infrastruktury chce zmienić zasady przewozów pasażerskich
Zamieszczono: 2009/08/27, Patryk Gust
GNIESZKA STEFAŃSKA
Ministerstwo infrastruktury chce dać możliwość ograniczenia
konkurencji na rynku transportu pasażerskiego. Powołuje się m.in. na
rozporządzenie unijne, które ma wejść w życiu w grudniu.
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego dotyczące transportu
kolejowego i pasażerskiego przewiduje m.in., że władze samorządowe mogą
wyznaczyć przewoźnika, który jako jedyny będzie mógł kursować na danej trasie
lub sieci tras na ich terenie. Warunkiem jest m.in., by obrót przewoźnika nie
przekraczał 1 mln euro rocznie i jego
flota była mniejsza niż 23 pojazdy. - W założeniu to rozporządzeniu ma się
przyczynić do liberalizacji rynku transportu publicznego w większości krajów
unijnych, który konkurencyjny nie jest. Tylko, ze my poszliśmy znacznie dalej.
Dla nas wprowadzenie tych przepisów będzie ograniczeniem konkurencji - mówi
Małgorzata Krasnodębska - Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i
Konsumentów. Resort infrastruktury przygotował projekt o publicznym transporcie
zbiorowym, w którym przyjmuje regulacje unijne - daje samorządowcom możliwość
podpisania umowy na obsługę danej trasy bez konieczności ogłoszenia przetargu
oraz przyznanie wyłącznego prawa do obsługi połączeń przez jednego
przedsiębiorcę. Monopol na danej trasie może być przyznany maksymalnie na pięć
lat. Celem jest zapewnienie rentowności przewozów na trasie niedochodowej, ale
niezbędnej dla lokalizacji społeczności. Taka możliwość daje rozporządzenie
unijne - mówi Teresa Jakutowicz z biura prasowego resortu infrastruktury.
Przepisy maja dać możliwość ochrony tych firm, które będą obsługiwać trasy
niedochodowe w określonych dniach, w zamian zapewniając im wyłączność ich
obsługi wtedy, kiedy przynosi zysk. - Inaczej konieczne byłoby zwiększenie
samorządowych dotacji do połączeni.
Przetarg i ewentualne przyznanie dotacji byłyby
wystarczające i skuteczniejsze od przyznania wyłączności. To można rozważać
tylko na trasach nie rentownych. Na rynku powinna panować konkurencja -
przekonuje Monika Bychowska z departamentu Ochrony Konkurencji UOKiK.
UOKiK obawia się, że samorządy będą wykorzystywać możliwość regulowania
rynku, co z kolei wpłynie na wzrost cen usług i spadek ich jakości. - Rocznie
wydajemy kilkanaście decyzji związanych z naruszeniem konkurencji na rynku
transportu. Dzieje się to np. poprzez zakazanie przewoźnikowi lub przewoźnikom
korzystania z określonych przystanków, np. w centrum miasta lub przez
obciążenie ich wyższymi opłatami za korzystanie z nich - mówi Monika Bychowska.
Ale samorządowcy są zadowoleni.
Marszałkowie na
podstawie nowych przepisów będą mogli np. powierzyć bez przetargu obsługę kolejowych
połączeń regionalnych swojej spółce - PKP Przewozy Regionalne, nie wpuszczając
na tory konkurencji. - Taki instrument jest logicznym uzupełnieniem decyzji o
usamorządowieniu PKP PR - mówi Władysław Husejko, marszałek województwa
zachodniopomorskiego. Ważne będzie jednak określenie ceny i wymogów
jakościowych - dodaje. Prezydent poznania ma zamiar wykorzystać przepisy nowej
ustawy do podpisania 15 - letniej umowy ze spółką MPK Poznań należącą do gminy
Poznań. Bez wcześniejszego przetargu.
- Nie zamyka to możliwości działania w mieście innym
przewoźnikom, a MPK Będzie miała czas by zamortyzować obecny zakup wagonów
tramwajowych - mówi Mirosław Kruszyński, zastępca prezydenta Poznania. Jak
dodaje, prawo wyłączności obsługi danej trasy dla jednego przewoźnika jest
narzędziem, które gminy powinny mieć. - Nie przewidujemy korzystania z niego,
ale może będziemy go potrzebować. Nie podejrzewam władz samorządowych o
nadużywanie przepisów - dodaje.
Projekt ustawy przygotowany przez resort infrastruktury jest
w konsultacjach międzyresortowych. Rząd ma się nim zająć jeszcze w sierpniu.
Tymczasem wcale nie musimy dostosowywać się di Unii w tym zakresie.
Rozporządzenie dopuszcza inne regulacje. Podstawą jest
odwołanie się w dokumencie unijnym do odmiennych rozwiązań krajowych - wyjaśnia
mecenas Małgorzata Szwaj, szef praktyki prawa konkurencji i prawa europejskiego
Linkleters. - Ale gdyby Polska nie ustosunkowała się w żaden sposób do tych
przepisów, czyli ich nie uszczegółowiła lub nie wprowadziła odmiennych zasad,
obowiązywałaby u nas w brzmieniu przyjętym przez PE.
Źródło: dobra firma. Rzeczpospolita


